Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.
The Bold & the Beautiful

Stephen King & Peter Straub, 'Talizman' 1, 1, 5, 2-4

     Nie żył ojciec Jacka, wujek Tommy również, jego matka chyba umierała. Jack wyczuwał w Arcadia Beach obecność śmierci - mówiła przez telefon głosem wuja Morgana. Nie chodziło o nic tak tandetnego i oczywistego jak melancholia miasteczka wypoczynkowego po sezonie, kiedy człowiek stale napotyka Zjawy Minionego Lata; śmierć wydawała się tkwić w fakturze rzeczywistości, jej woń niosła morska bryza. Jack bał się... bał się od dawna. Trafienie tutaj, gdzie panowała taka cisza, pomogło mu tylko to sobie uświadomić - zdał sobie sprawę, że Śmierć mogła dojechać za nimi autostradą numer 95 aż tutaj, mrużąc oczy od papierosowego dymu i prosząc, by znalazł w radiu bepop.
     Jack przypominał sobie jak przez mgłę, iż ojciec mówił mu, że urodził się ze starą głową. W tej chwili nie miał jednak uczucia, że jest stara. W tym momencie odnosił wrażenie, że jest bardzo młoda. Boję się, pomyślał. Jestem piekielnie przerażony. Tu właśnie kończy się świat, prawda?
     Mewy krążyły po szarym niebie. Cisza była tak samo szara jak powietrze - równie naznaczona śmiercią jak rosnące kręgi pod oczyma Lily.
       
Reposted fromthatsridicarus thatsridicarus viamarble marble
Older posts are this way If this message doesn't go away, click anywhere on the page to continue loading posts.
Could not load more posts
Maybe Soup is currently being updated? I'll try again automatically in a few seconds...
Just a second, loading more posts...
You've reached the end.

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl